Co powinna jeść osoba uzależniona od jedzenia?

Dla osoby uzależnionej od jedzenia potencjalne każdy produkt może być triggerem, po którym rzuci się do lodówki. Co więc jeść, żeby zminimalizować to ryzyko? To niestety nie jest taka prosta sprawa. Samo uzależnienie od jedzenia nie jest problemem braku „silnej woli”, nie jest też prostą konsekwencją złych wyborów żywieniowych (choć często od tego właśnie się zaczyna). To złożony mechanizm psychobiologiczny, w którym jedzenie – szczególnie wysokoprzetworzone, bogate w cukier, tłuszcz i sól – zaczyna pełnić funkcję regulatora emocji, napięcia, zmęczenia i samotności. Dlatego odpowiedź na pytanie „co powinna jeść osoba uzależniona od jedzenia” nie może ograniczać się do listy produktów dozwolonych i zakazanych. Musi uwzględniać neurobiologię nagrody, regulację glikemii, hormony głodu i sytości oraz kontekst psychologiczny.

Poniżej przedstawiam kilka wskazówek, które mogą być pomocne osobom kompulsywnie jedzącym, z napadami objadania się lub z silną zależnością emocjonalną od jedzenia.


Osoba uzależniona od jedzenia powinna jeść regularnie i przewidywalnie. To fundament, bez którego żadna zmiana nie będzie trwała. Zbyt długie przerwy między posiłkami, pomijanie śniadań, „oszczędzanie kalorii” czy jedzenie chaotyczne nasilają reaktywność układu nagrody i prowadzą do utraty kontroli. Mózg w stanie deficytu energetycznego nie podejmuje racjonalnych decyzji – dąży do szybkiej nagrody. Dlatego zaleca się jeść trzy główne posiłki i 1–2 przekąski dziennie – jedzone o zbliżonych porach, niezależnie od poziomu motywacji czy nastroju. Warto planować sobie wcześniej, co i o której godzinie chcemy zjeść, a nawet przygotować sobie posiłki z wyprzedzeniem. To zmniejszy prawdopodobieństwo sięgania po to, po co sięgać nie powinniśmy.


Kluczowe znaczenie ma stabilizacja poziomu glukozy we krwi. Wahania glikemii są jednym z głównych biologicznych wyzwalaczy napadów objadania się. Dieta osoby uzależnionej od jedzenia powinna opierać się na produktach o niskim i średnim indeksie glikemicznym, spożywanych w odpowiednich kompozycjach. Każdy posiłek powinien zawierać źródło białka, błonnika oraz tłuszczu. Taki skład spowalnia opróżnianie żołądka, wydłuża uczucie sytości i ogranicza gwałtowne wyrzuty insuliny. W praktyce oznacza to, że zamiast samego jogurtu, owocu czy tosta pojawia się pełny posiłek: jogurt naturalny z orzechami i owocami jagodowymi, kanapka z pełnoziarnistego pieczywa z dodatkiem białkowym i warzywami, owsianka z nasionami, masłem orzechowym i jogurtem. To nie jest detal dietetyczny, lecz interwencja terapeutyczna. Uspokojenie wyrzutów insuliny zmniejszy napady apetytu na to, czego jedzenie nam szkodzi.


Białko pełni szczególną rolę w diecie osoby uzależnionej od jedzenia. Zwiększa uczucie sytości, wpływa na wydzielanie hormonów jelitowych, stabilizuje apetyt i zmniejsza skłonność do podjadania. Niedobór białka bardzo często objawia się jako ciągła ochota na „coś”, co najczęściej oznacza sięganie po węglowodany. W rzeczywistości organizm domaga się składników budulcowych, a nie kolejnej porcji cukru. Jak już wspominałam, źródła białka powinny być obecne w każdym posiłku: jajka, nabiał fermentowany, twaróg, ryby, chude mięso, rośliny strączkowe, tofu czy tempeh. Nie mam tu na myśli stosowania diety wysokobiałkowej, lecz dietę, która nie zafunduje nam niedoborów białka.


Osoba uzależniona od jedzenia powinna jeść wystarczającą ilość tłuszczu, a nie unikać go, co jest bardzo szeroko powielanym mitem. Paradoksalnie, diety niskotłuszczowe sprzyjają kompulsywnemu jedzeniu, ponieważ tłuszcz odpowiada za sytość sensoryczną i hormonalną. Niedobór źródeł tłuszczu w diecie zwiększa potrzebę dalszego jedzenia. Często też zmniejszony udział tłuszczów rekompensowany jest cukrami, co powoduje skok insuliny, przez co już krótko po posiłku zaczynamy zastanawiać się, co by tu przekąsić.

A jakie tłuszcze najbardziej nam służą? Najlepiej sprawdzają się tłuszcze naturalne, nieprzetworzone: oliwa, masło, awokado, orzechy, pestki, tłuste ryby. Ich obecność w posiłkach obniża łaknienie na słodycze i przekąski typu „comfort food”.


Węglowodany nie powinny być eliminowane, lecz mądrze dobierane. Skrajne diety niskowęglowodanowe u osób borykających się z uzależnieniem od jedzenia często kończą się epizodami utraty kontroli. Węglowodany są istotne dla pracy mózgu, syntezy serotoniny i regulacji nastroju. Ich całkowity brak zwiększa drażliwość, napięcie i impulsywność Podstawą powinny być jednak węglowodany złożone: pełnoziarniste produkty zbożowe, kasze, brązowy ryż, ziemniaki (pod pewnymi warunkami), warzywa. Cukry proste nie muszą być absolutnie zakazane, ale ich spożycie powinno odbywać się świadomie, w ramach posiłku, a nie jako reakcja na emocje.


Bardzo istotnym – jeśli nie najistotniejszym – elementem jest ograniczenie produktów hiperpalatabilnych, czyli takich, które silnie stymulują układ nagrody i utrudniają samoregulację. Są to przede wszystkim słodycze, słone przekąski, fast foody, dania typu instant czy słodzone napoje. U osób z uzależnieniem od jedzenia nie działają one jak „zwykłe” jedzenie, lecz jak substancje psychoaktywne – nasilają głód, skracają czas do kolejnego epizodu jedzenia i w konsekwencji pogłębiają poczucie winy. Nie zawsze celem jest natychmiastowa eliminacja (choć to najbardziej zalecam – alkoholikowi też przecież nie radzimy, żeby napił się od czasu do czasu), ale konieczne jest rozpoznanie, które produkty pełnią funkcję wyzwalaczy i stopniowe ograniczanie ich dostępności – szczególnie w momentach zmęczenia, stresu i samotności.


Osoba uzależniona od jedzenia powinna zawrzeć w swojej diecie warzywa (dużo!) i owoce, ale nie w sposób restrykcyjny (tylko warzywa popijane szklaną wody) czy karzący – jeśli będziemy w poczuciu krzywdy mielić w ustach „smutną sałatę”, podczas, gdy nasi znajomi będą zajadać się pizzą, to tylko kwestia czasu, aż się na tę pizzę rzucimy i zjemy ją w całości a potem będziemy płakać w poduszkę. Rola warzyw i owoców polega na dostarczaniu błonnika, mikroelementów i dodania objętości posiłku, a nie na „odchudzaniu”. Dieta oparta wyłącznie na warzywach, sałatkach i „lekkich daniach” bardzo często prowadzi do wieczornych napadów jedzenia, ponieważ nie zaspokaja realnych potrzeb energetycznych i emocjonalnych. Sałatki to oczywiście świetna sprawa, sama nie wyobrażam sobie dnia bez sałatki (tudzież sałatek), ale równie istotne są „pełnowymiarowe”, zbilansowane posiłki, najlepiej na ciepło. Zjedzenie ciepłego posiłku łagodzi napady głodu.


Na koniec kluczowa kwestia: osoba uzależniona od jedzenia powinna jeść w atmosferze bezpieczeństwa. Jedzenie w pośpiechu, w ukryciu, z poczuciem winy lub przy wewnętrznym monologu „nie powinnam” podtrzymuje mechanizm uzależnienia. Naszym celem jest odbudowanie relacji z jedzeniem jako neutralnym narzędziem dbania o siebie, a nie środkiem do regulacji emocji. W praktyce oznacza to pracę równoległą: stabilny model żywienia + praca psychologiczna nad emocjami, granicami, stresem i poczuciem własnej wartości. Bez tego nawet najlepiej ułożony jadłospis stanie się kolejną formą presji.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry